Dokładnie tydzień temu, 7 lipca 2026 roku, Krzysiek Spring po niespełna 229 godzinach jazdy i pokonaniu 3600 km, ukończył Race Around Poland na drugim miejscu w kategorii mężczyzn poniżej 50 lat, zostając jednocześnie Vice-Mistrzem Świata w ultra-kolarstwie WUCA. Był to jego pierwszy start w tej imprezie.
W tym roku początek lipca przyniósł nam ogrom niesamowitych, sportowych emocji. Krzysztof Spring, Operation Director CEE wystartował w wyścigu Race Around Poland w najwyższej kategorii „Solo unsupported 3600”, w której rozdawane były medale mistrzostw świata.
Kategoria ta to najwyższy poziom zawodników, którzy mierzą się z dystansem 3600 km, a pokonując trasę zdani są tylko na siebie. Mogą oczywiście korzystać z całej infrastruktury, którą spotykają podczas wyścigu, ale żadna pomoc zorganizowana nie jest możliwa.
Czy miałeś chwile zwątpienia? – oczywiście, że tak, opowiada nam Krzysiek po kilku dniach, kiedy pierwszy raz po wyścigu wrócił do biura. Kilka razy rezygnowałem z wyścigu… Najgorszym momentem był kryzys w 5 dniu. Miałem problem natury jelitowej.
Mój organizm nie tolerował żadnego jedzenia ani picia. Musiałem zrobić kilkunastogodzinną przerwę i dalszą jazdę uzależniałem od tego, czy mój organizm poradzi sobie z tym problemem. Ranek przyniósł poprawę, więc mogłem ruszyć dalej. Trasa wyścigu biegła wzdłuż naszych granic i obfitowała w przepiękne widoki. Malownicze drogi w Bieszczadach, strome podjazdy z widokiem na Tatry na Podhalu, Bałtyk o wschodzie słońca czy wreszcie spokojne Podlasie – Widziałem wiele pięknych terenów, do których z pewnością bym się nie wybrał – opowiada Krzysiek.
Pamiętam bardzo dokładnie przepiękny widok na słońce, które będąc nisko na horyzoncie przepięknie oświetlało chmury. Nagle zdałem sobie sprawę, że nie wiem czy jest to wschód czy zachód słońca! Zmęczenie organizmu i ciągłe skupienie na drodze pozbawiło mnie właściwej oceny czasu. Po sprawdzeniu godziny na zegarku, zrozumiałem, że był to wschód.

Nie bez znaczenia były też awarie roweru. Na około 2500 kilometrze uszkodzeniu uległ hamulec w tylnym kole. Na początku powodował dodatkowy opór, a z czasem, po wtarciu się tylnych klocków, hamulec kompletnie przestał działać. Musiałem pamiętać, że mam do dyspozycji jedynie przedni hamulec – opowiadał Krzysiek. Podobna awaria wystąpiła także w przednim hamulcu. Na szczęście był to już ostatni dzień i dzięki ogromnej woli walki i nieustępliwości, nie przeszkodziło to dotrzeć do mety.
Po niesamowitych, ponad 9 dniach jazdy, Krzysiek dotarł do mety zmęczony, ale niezwykle szczęśliwy. Na mecie w podwarszawskich Obórkach, przywitaliśmy go dokładnie we wtorek, 7 lipca, o 1:37 w nocy.
Cel ukończenia wyścigu w limicie czasowym, został wykonany z nawiązką. Tytuł wicemistrzowski przyszedł niespodziewanie. Nie było to planowane. Tak jak podkreślał to Krzysiek w wywiadzie przed startem, celem było zdobycie możliwości uczestnictwa w jeszcze większym wyzwaniu – Race Across America w Stanach Zjednoczonych. I ten plan został wykonany w 110%.
Udział Krzyska w Race Around Poland dostarczył nam mnóstwo wspaniałych emocji. Wszyscy śledziliśmy go codziennie w aplikacji dostarczonej przez organizatora. Ikonka z numerem 187 (z Takim numerem wystartował Krzysiek) poruszała się czasem szybciej, czasem wolniej, a kilometry do mety wydawały się dłużyć w nieskończoność.
Krzysiek, jesteśmy z Ciebie niezwykle dumni i bardzo się cieszymy, że mogliśmy być świadkami Twojego następnego kolarskiego wyzwania. Po raz kolejny obudziłeś w Nas wspaniałe emocje i ponownie jako jeden #TeamRotom czujemy się jeszcze silniejsi.
#DawajKrzysiekPierwszy